Aki sam nie wiedział co myśleć o tym pocałunku. Nie miał jednak zbyt dużo czasu na analizy, bo po wejściu do środka, od razu udał się do sypialni Katsuo. Nie zamierzał iść za Dineshem, chciał dać mu chwilę prywatności.
Zapukał cicho przed wejściem do sypialni gangstera, ale odpowiedziała mu cisza. Wkroczył więc do środka i usłyszał szum wody dochodzący z łazienki. Nie chcąc przeszkadzać, położył się na łóżku, ale szybko wstał. Pomyślał, że mógłby przygotować coś dobrego do jedzenia, skoro sam miał wychodzić z inicjatywą... Postanowił na początek zacząć od tak banalnych rzeczy.
Wyszedł z pokoju i udał się do kuchni. Zastał tam chłopaka, którego wcześniej nie widział. Miał blond włosy, prawie tak jasne jak Hayato i bardzo bladą skórę. Ubrany był w obcisłe jeansy, koszulkę z krótkim rękawkiem z jakimś nadrukiem i biały fartuch kucharski; na nogach miał puchate kapcie.
Wyszedł z pokoju i udał się do kuchni. Zastał tam chłopaka, którego wcześniej nie widział. Miał blond włosy, prawie tak jasne jak Hayato i bardzo bladą skórę. Ubrany był w obcisłe jeansy, koszulkę z krótkim rękawkiem z jakimś nadrukiem i biały fartuch kucharski; na nogach miał puchate kapcie.
- Aki, tak? - zagadnął, widząc go i opierając się o blat.
- Tak, a ty jesteś...?
- Minoru. Jeszcze się nie spotkaliśmy, miałem trochę roboty - wytłumaczył i uśmiechnął się lekko.
- A co teraz robisz? Czuję jakiś przyjemny zapach - zapytał szatyn, podchodząc trochę bliżej i przyglądając się piekarnikowi.
- A, to... Robię ciasteczka, teraz się pieką.
- Mhm... Chciałbym zanieść coś panu, był na mnie trochę zły. Masz jakiś pomysł?
- Zanim ciastka się upieką, minie trochę czasu, więc to musi być coś innego - mruknął i zaczął szperać po szafkach. - Orzechy, jakieś krakersy, kisiel, bakalie, żelki... to pewnie Juna... budyń, herbatniki... Zobaczymy co jest w lodówce. Bita śmietana, owoce, dżem... I to chyba tyle ze słodkich rzeczy. Co weźmiesz?
- Może po prostu zrobię herbatę i wezmę ciastka. Posmarować je dżemem?
- No, nie brzmi tak źle - blondyn uśmiechnął się lekko i pomógł mu wszystko przygotować.
Po jakichś dziesięciu minutach Aki ostrożnie wchodził już do pokoju, niosąc tacę z przekąską. Zastał Katsuo przy biurku z laptopem.
- Już jestem - oznajmił, stawiając tacę na biurku obok komputera.
- Mieliście się nie oddalać - mruknął Miyamoto, nie odrywając wzroku od ekranu. - Nie widziałem was.
- Przepraszam, panie... Zupełnie zapomniałem, a D-dinesh nie wiedział - zaklął w myślach, że zająknął się przy jego imieniu. Bał się, że może zostać odkryty.
- Denerwujesz się czymś? - gangster spojrzał na niego, a widząc lekkie rumieńce, uśmiechnął się lekko. - Widziałem was, jak już wracaliście. Stąd jest całkiem dobry widok, szczególnie na cały teren przed wejściem. I nie udawaj już, że nic się nie stało, tylko pamiętaj, że jakby miało wydarzyć się coś więcej, wymagam nagrania tego na kamerę.
- O-oczywiście... - Aki był bardzo zdziwiony takim wymogiem.
- No dobrze, ale co tutaj przyniosłeś...? - zainteresował się przekąską na tacy. - To bardzo miłe z twojej strony - dodał, biorąc herbatnika i kubek. Po zjedzeniu ciastka i łyku herbaty, odstawił naczynie z powrotem na tacę i spojrzał na szatyna. Następnie poklepał kilka razy swoje udo, pokazując mu, że ma tam usiąść.
Aki przygryzł lekko dolną wargę i wykonał polecenie, siadając bokiem na jego kolanach. Oparł się o tors, zamykając oczy.
- Jutro poznasz Juna - oznajmił mężczyzna. - Chciałbym, żeby nauczył cię paru rzeczy, dlatego nie utrudniaj. Chyba nie chciałbyś, żeby komuś dostało się za ciebie, prawda?
- Oczywiście, panie - wymamrotał w odpowiedzi.
- To dobrze, że się rozumiemy. Wolałbym, żeby tak zostało. Ty na pewno też.
- Mhm... - mruknął i uchylił lekko powieki, czując obejmujące go ramiona. Zamruczał z aprobatą, zamykając z powrotem oczy. - Co będziemy jeszcze dzisiaj robić, panie? - zapytał po chwili wahania.
- A na co masz ochotę?
Zdziwił się, że jest pytany o zdanie, szczególnie po tym, co usłyszał wcześniej.
- Moglibyśmy coś obejrzeć? - zapytał.
- Jak najbardziej, ale... - mężczyzna przerwał, słysząc dźwięk telefonu dzwoniącego z łazienki. Prawdopodobnie zostawił go tam podczas mycia się. Westchnął, spychając chłopaka z kolan i poszedł odebrać.
- Jak to go nie ma? - zaczął. - Mieliście go pilnować! Jak zwiał z kraju, to już go nie znajdziemy! Tak, już jadę. - wrócił do pokoju, szybko pakując jakieś rzeczy do torby. - Nie będzie mnie do jutra - warknął. - Możesz zaprosić Dinesha na noc tu albo spać u niego. I żadnych głupot. - podszedł do niego, całując go szybko w czoło i wyszedł pospiesznie, kierując się schodami w dół.
- Jak to go nie ma? - zaczął. - Mieliście go pilnować! Jak zwiał z kraju, to już go nie znajdziemy! Tak, już jadę. - wrócił do pokoju, szybko pakując jakieś rzeczy do torby. - Nie będzie mnie do jutra - warknął. - Możesz zaprosić Dinesha na noc tu albo spać u niego. I żadnych głupot. - podszedł do niego, całując go szybko w czoło i wyszedł pospiesznie, kierując się schodami w dół.
Aki westchnął i spojrzał na nadal włączonego laptopa. Przecież to była jego szansa! Zlokalizował urządzenie za pomocą odpowiedniej aplikacji i wiedząc już gdzie jest, wpisał w wyszukiwarkę słowo "policja". Chciał znaleźć jakiegoś maila, żeby się z nimi skontaktować, jednak zamiast standardowego wyświetlenia się wyników, pojawił się komunikat:
Nie próbuj wezwać policji, Aki. To bezsensowne. Przecież wiesz, że należę do mafii, wszyscy w okolicy doskonale wiedzą kim jestem i wolą mi nie podpadać. Podobnie jest z policją. Jeśli podasz im mój adres, w ogóle nie przyjadą. Gdybyś znalazł się na komendzie i powiedział moje nazwisko, odstawiliby cię z powrotem do mnie.
Nie próbuj niczego głupiego, kiedy mnie nie ma.
Katsuo.
Szatyn zaklął szpetnie, wiedząc, że nie ma szans na ucieczkę. Gdy trochę ochłonął, wszedł na najpopularniejszy portal społecznościowy, żeby sprawdzić, co robią jego wszyscy znajomi. Prawie od razu zauważył duże ogłoszenie ze swoim zdjęciem. Szukali go.
Przygryzł wargę i z niechęcią przeczytał komentarze pod obrazkiem. Część znajomych wstawiła wirtualne znicze, a część kłóciła się, że tak nie wypada. Uśmiechnął się lekko, widząc komentarz swojego najbliższego przyjaciela, ten jako jeden z niewielu nadal miał nadzieję na odnalezienie go. Zawsze był optymistą.
Po pewnym czasie Aki wyłączył laptopa, usuwając uprzednio historię przeglądania stron. Nie chciał, żeby gangster wiedział, na co wchodził.
Wstał i przeciągnął się leniwie. Czuł się wyjątkowo lekko, wiedząc, że nie musi się przejmować obecnością mężczyzny. Zawsze bardzo się tym stresował.
Po chwili postanowił, że odwiedzi Dinesha. Chciał z nim porozmawiać o tym, co wydarzyło się między nimi. Udał się więc do jego pokoju i wszedł do środka. Usłyszał z łazienki pluskanie wody i domyślił się, że właśnie bierze kąpiel. Usiadł na łóżku, czekając aż skończy.
Wkrótce drzwi otworzyły się, a zza nich wyłonił się brunet. Początkowo nie zauważył gościa, przez co nie przejmował się swoją nagością.
Aki otworzył szeroko oczy, widząc przyjaciela, a jego wzrok mimowolnie powędrował na niższe partie jego ciała. Nie był w stanie wydać z siebie dźwięku, by powiadomić go o swojej obecności. Otworzył usta, ale nic to nie dało.
W końcu Dinesh sam zauważył, że w pokoju jest ktoś jeszcze. Szybko schował się za szafę, wychylając zza niej tylko głowę.
- C-co ty tu robisz? - zapytał.
- Ja... to znaczy... pójdę już! - szybko wstał i wyszedł z pomieszczenia. Oparł się o ścianę na korytarzu i westchnął głęboko. Potem wrócił do sypialni gangstera i położył się na łóżku. Nie wiedział, dlaczego tak zareagował, nie raz widział przecież innych nago, ale tym razem poczuł coś dziwnego. Nie do końca zdawał sobie z tego sprawę, działał instynktownie.
Leżał tak przez kilka minut, dopóki nie usłyszał cichego pukania do drzwi. Chwilę potem zobaczył nieśmiało wkradającego się Dinesha. Był już ubrany, a nadal mokre włosy upięte miał w koka.
- Przepraszam, Aki. To wszystko moja wina - powiedział i niepewnie podszedł bliżej. - Trochę namieszałem... Po prostu zapomnij o tym.
- Ale...
- To nieważne, zapomnij.
Szatyn westchnął i przytaknął. Potem poklepał kołdrę obok siebie, dając mu znak, żeby usiadł.
- Już w porządku? - zapytał brunet, kiedy już tak się stało.
- Tak, byłem chyba trochę skołowany... Ale teraz jest już dobrze.
- To świetnie... Ale dlaczego nie ma tu pana?
- Wyjechał.
- Co? I ty mi nic nie mówisz? - na jego ustach od razu pojawił się szeroki uśmiech. - Kiedy wróci?
- Powiedział, że jutro.
- No to mamy całą noc wolną, zrobimy sobie maraton filmów?
- Pewnie! Będę mógł kilka wybrać?
- Mhm, ale ja wybieram większość. W końcu znam wszystkie z kolekcji.
***
Leżał tak przez kilka minut, dopóki nie usłyszał cichego pukania do drzwi. Chwilę potem zobaczył nieśmiało wkradającego się Dinesha. Był już ubrany, a nadal mokre włosy upięte miał w koka.
- Przepraszam, Aki. To wszystko moja wina - powiedział i niepewnie podszedł bliżej. - Trochę namieszałem... Po prostu zapomnij o tym.
- Ale...
- To nieważne, zapomnij.
Szatyn westchnął i przytaknął. Potem poklepał kołdrę obok siebie, dając mu znak, żeby usiadł.
- Już w porządku? - zapytał brunet, kiedy już tak się stało.
- Tak, byłem chyba trochę skołowany... Ale teraz jest już dobrze.
- To świetnie... Ale dlaczego nie ma tu pana?
- Wyjechał.
- Co? I ty mi nic nie mówisz? - na jego ustach od razu pojawił się szeroki uśmiech. - Kiedy wróci?
- Powiedział, że jutro.
- No to mamy całą noc wolną, zrobimy sobie maraton filmów?
- Pewnie! Będę mógł kilka wybrać?
- Mhm, ale ja wybieram większość. W końcu znam wszystkie z kolekcji.
***
- Wstawaj, Aki.
- Zostaw mnie - mruknął i wtulił się bardziej w coś miękkiego i ciepłego.
- On niedługo wróci, musisz tam iść.
Ziewnął i otworzył oczy. Od razu zauważył wokół siebie bardzo dużą ilość długich czarnych włosów. Mrugnął kilkakrotnie i spojrzał w górę, spostrzegając zmartwioną twarz Dinesha. Uśmiechnął się do niego niewinnie i zbliżył twarz do jego szyi, delikatnie trąc nosem o skórę. Tamten zachichotał, ale potem wyraz jego twarzy zmienił się na poważny.
- Ale naprawdę musisz wstawać, nie chcę, żeby nas tak zobaczył. Potem łatwo będzie mu nas szantażować, jeśli zauważy, że się do siebie przywiązaliśmy...
- Ale naprawdę musisz wstawać, nie chcę, żeby nas tak zobaczył. Potem łatwo będzie mu nas szantażować, jeśli zauważy, że się do siebie przywiązaliśmy...
- Rozumiem... - Aki westchnął i zaczął powoli się od niego odsuwać.
Dopiero co świtało, a do pokoju Dinesha przez szybę wkradały się pomarańczowe promienie wschodzącego słońca. Większość sypialni pogrążona była jeszcze w mroku, kontrastując z oświetloną częścią. Panowała atmosfera niezwykle spokojna, wręcz leniwa, nie słychać było żadnego innego dźwięku oprócz szelestu kołdry wywołanego wstawaniem szatyna.
- Mam po prostu iść dalej spać tam, tak? - zapytał, narzucając na siebie znaleziony kocyk. Po wyjściu spod ciepłej pościeli było mu wyjątkowo zimno.
- Tak, nie musisz robić niczego wyjątkowego, chyba że będzie w złym humorze. Wtedy możesz przygotować mu jakieś dobre śniadanie.
- Nawet nie wiem co lubi... - poskarżył się.
- Zrób mu kanapki z serem, szynką i jakimiś warzywami. Jada takie na śniadanie.
- No dobra, dzięki - westchnął i podszedł do niego jeszcze na chwilę. - Miłego dnia - szepnął i na pożegnanie cmoknął go szybko w czoło.
Ten rozdział strasznie mi się podobał, niczego w nim nie brakowało~~ XDD zaśmiałam się kiedy przeczytałam "omunikat" od Katsuo - szczwana z niego bestyjka, nie ma co UwU
OdpowiedzUsuńWeny i spokojnego życia (w związku z ostatnimi wydarzeniami)~
mmmm słodko :****** czkam zniecierpliwiony na kolejny wpis ozdrawiam:)
OdpowiedzUsuń3 rozdzialy musialem nadrabiac! Czytam innego bloga i nagle sobie przypomnialem o tym i cholera nie.moglem sobie przypomniec nazwy, ale dobrze, ze w historii mialem zapisane.
OdpowiedzUsuńJuz myslalem, ze Aki sie przespi z Dineshem, ale dobrze, ze byli grzeczni. Zadnemu sie nie dostanie.
Mam nadzieje, ze Aki nie bedzie robic TEGO z Junem. Dziwne jest to, ze w 4 chyba rozdziale jego pan go ,,zgwalcil" a on tak naprawde nic nie poczul. Lubi byc dziwka?
Mi tez jest szkoda tych osob, ktore juz tego bloga nie znajda. No szkoda, ze tak wyszlo.
Pozdrawiam
Damiann
3 rozdzialy musialem nadrabiac! Czytam innego bloga i nagle sobie przypomnialem o tym i cholera nie.moglem sobie przypomniec nazwy, ale dobrze, ze w historii mialem zapisane.
OdpowiedzUsuńJuz myslalem, ze Aki sie przespi z Dineshem, ale dobrze, ze byli grzeczni. Zadnemu sie nie dostanie.
Mam nadzieje, ze Aki nie bedzie robic TEGO z Junem. Dziwne jest to, ze w 4 chyba rozdziale jego pan go ,,zgwalcil" a on tak naprawde nic nie poczul. Lubi byc dziwka?
Mi tez jest szkoda tych osob, ktore juz tego bloga nie znajda. No szkoda, ze tak wyszlo.
Pozdrawiam
Damiann
ktoś tu o nas zapomniał:(((((
OdpowiedzUsuńNie zapomniałam, skończyły się zapasy rozdziałów z wakacji i nie mogę się zabrać za dłuższe pisanie następnego, mam tak połowę, więc nie wiem, kiedy uda mi się go skończyć...
UsuńKiedy następy rozdział ? :3
OdpowiedzUsuńUp ↑
UsuńWitam,
OdpowiedzUsuńKatsuo wszystko przewidział, mam nadzieję, że Aki nie będzie miał z tego powodu kłopotów, a pewnie ten spostrzeże, że coś kombinował.... no i pewnie ma tam zamontowane kamery, mam nadzieję, że niebawem pojawi się kolejny rozdział, bo opowiadanie jest naprawdę niesamowite...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hurra! Przed chwilą udało mi się odnaleźć Twojego bloga :3 wcześniej czytałam na bieżąco mniej-więcej od połowy pierwszej części do czasu, aż nagle po trzecim rozdziale drugiej części wyświetlił się komunikat, iż nie mam dostępu do tego bloga ;( Dzisiaj się zdenerwowałam, gdyż od dawna nie czytałam Twojego opowiadania... Poszperałam troszkę... i znalazłam!!!
OdpowiedzUsuńOd teraz będę ponownie stale czytać nowe rozdziały (a jak znów zmienisz adres bloga, to...! :D ).
Serdecznie pozdrawiam,
Sarabeth M.
:((((((((
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńZostałaś nominowana do nagrody Liebster Award, więcej informacji pod tym linkiem- http://opowiadaniayaoi-nany.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń