UWAGA!

Jest to blog z opowiadaniem o tematyce yaoi z elementami BDSM. Wchodzisz na własną odpowiedzialność.

Komentarze wulgarne lub obraźliwe będą usuwane.

Ogłoszenia:

-

niedziela, 14 września 2014

Rozdział 3

Rozdział dodany dużo szybciej niż zwykle za komentarze ;)
A tu przyjmuję zamówienia na różne grafiki :)


- Powinienem wiedzieć o panu coś jeszcze? - Aki podjął trudny dla niego temat, jedząc kolację w pokoju Dinesha. Meble były pomalowane na biało, a dodatki, takie jak zasłony czy wykładzina, miały kolor granatowy. Obaj chłopcy siedzieli na łóżku, znajdującym się w centrum sypialni.
- No nie wiem... - zastanawiał się brunet. - Ale podejrzewam, że jak już do niego pójdziesz, będzie miał zły humor. W końcu cały dzień siedział w papierach. Więc jeśli jest zły, a szczególnie jeśli nie jest zły na ciebie, musisz go jakoś pocieszyć. Masz jakiś pomysł jak to zrobić?
- No nie wiem... Przytulić go?
- Dokładnie. A wiesz dlaczego?
- Nie bardzo...
- Nie wiem czy już zauważyłeś, ale w pewnym sensie pan uważa nas za swoje... zwierzątka... Chyba tak to można nazwać.
- Wczoraj nazwał mnie kicią...
- No właśnie... Ale wracając do tego przytulania, to właśnie tak robią zwierzęta. Chodzi o to, żeby pan wiedział, że zauważyłeś jego zły humor i próbujesz coś z tym zrobić. Więc możesz się ewentualnie zapytać co się stało, wtedy na pewno będzie wiedział, że próbujesz.
- I jeszcze wczoraj dowiedziałem się o kocie... znaczy o chłopaku, ale pan nazwał go kotem.
Dinesh przygryzł dolną wargę, a potem odwrócił wzrok i powiedział:
- To nie jest zbyt przyjemny temat do rozmowy... Może...
- Powiedz mi - nalegał szatyn.
- Jeśli masz się czegoś o nim dowiedzieć, to od Juna, znał go. Ale to nie dzisiaj, a teraz chyba już czas, żebyś wrócił do pana, robi się ciemno.
Aki poczuł się trochę urażony takim wyproszeniem, ale nie dał tego po sobie poznać.
- Tak... Pójdę już - rzucił i wstał, idąc do sypialni Katsuo. Przed wejściem do środka, zapukał cicho, a słysząc zaproszenie, otworzył drzwi. Zastał gangstera nadal siedzącego za biurkiem, tym razem z kubkiem herbaty w dłoni i pustym talerzem po kanapkach.
- Dobrze, że jesteś. Właśnie skończyłem - powiedział beznamiętnym tonem. - Zanieś ten talerz do kuchni, a potem przyjdź do łazienki, weźmiemy kąpiel - oznajmił.
Chłopak przytaknął i zrobił tak, jak mu kazano. Wchodząc do łazienki, zamknął drzwi i zaczął się rozbierać przed siedzącym już w wannie Miyamoto. Po chwili usiadł obok, od razu opierając się o jego tors, według wskazówek Dinesha. 
- Czy wszystko w porządku, panie? - zapytał, obejmując go i odchylając lekko głowę do tyłu, by na niego spojrzeć.
- Jestem zmęczony... - mruknął tylko.
- Czy mogę coś dla ciebie zrobić? - dopytywał się Aki.
- Umyj mnie, płyn do kąpieli stoi tam - wskazał na szafkę przy wannie kiwnięciem głowy.
- Oczywiście - szatyn wziął buteleczkę i wylał trochę płynu na dłonie, rozprowadzając go na ciele mężczyzny. Ominął tylko intymne partie, mając nadzieję, że w wypadku pytań uda mu się jakoś wytłumaczyć. Mężczyzna nie zapytał jednak o nic, nie mając ochoty na nic więcej poza przytulaniem. Umył się w pominiętych miejscach sam. Potem wstał, owijając się ręcznikiem i poszedł do pokoju, zostawiając chłopaka samego. Ten, korzystając z chwili prywatności, umył się na spokojnie. Wkrótce niechętnie wstał i wytarł się. Znalazł jedwabny szlafrok w swoim rozmiarze w jednej z szafek, więc założył go, udając się do sypialni. Ostrożnie położył się na łóżku w dużej odległości od swojego pana, licząc na to, że już śpi.
- Przysuń się bliżej... - usłyszał cichy szept i chcąc, nie chcąc, wykonał polecenie. - Nie poświęciłem ci dziś zbyt wiele uwagi. Jutro to naprawię. Ale powiedz mi najpierw, co robiłeś przez cały dzień.
- Nic takiego, panie... - mruknął szatyn. - Spędziłem trochę czasu z Dineshem, dużo rozmawialiśmy, opowiadał mi o swoich obowiązkach tutaj, innych niewolnikach... A, i oglądaliśmy film.
- W małym gabinecie?
- Tak, panie.
- Pamiętam jak mu go pokazałem - westchnął mężczyzna. - W ogóle nie chciał stamtąd wyjść, uwielbia filmy. - Na jego ustach pojawił się lekki uśmiech. - Kupuję mu kilka każdego miesiąca, ale powoli kończą mi się pomysły - przyznał. - No ale dosyć o tym, powiedz coś jeszcze. Podoba ci się tu?
- Tak, wszyscy są mili - przyznał chłopak, myśląc o tym, że to tyczy się także Katsuo. - Tylko kiedy spytałem Dinesha o... kota, nie chciał o tym mówić - zdecydował się o tym powiedzieć.
- Ach tak... mogłem to przewidzieć. Ale skoro on nie chce, zapytaj Juna. Nawet jeśli nie pójdziesz do niego sam i tak go poznasz, zaplanowałem coś dla was dwóch... W każdym razie dowiesz się później, na razie nie przejmuj się niczym i poznaj dom, z resztą twój nowy dom.

***

- Opowiedz mi coś więcej o nim, o Junie - prosił Aki następnego dnia po kolejnym obejrzanym filmie z przyjacielem. - Chciałbym wiedzieć więcej zanim go poznam.
- Można powiedzieć o nim całkiem sporo, więc nie wiem od czego zacząć... - Dinesh zamyślił się na moment. - Podstawową informacją i chyba najważniejszą jest to, że niesamowity z niego manipulator. Mi udało się trochę go rozgryźć, z resztą lubimy się, więc nawet czasem z tego żartujemy. Ale mówię to, bo Jun ma bardzo duży wpływ na pana...
- Katsuo. Nazywaj go tak, kiedy ze mną rozmawiasz - przerwał mu szatyn.
- Ale jeżeli akurat wejdzie i to usłyszy, będę na ciebie zły.
- Jakoś przeżyję - mruknął i uśmiechnął się lekko, wywołując taką samą reakcję u towarzysza.
- Ale wracając do Juna... - kontynuował. - Nie znam jego relacji z pa... znaczy Katsuo zbyt dobrze, ale mam wrażenie, że owinął go sobie wokół palca... No może trochę przesadzam, czasem mu się dostaje, ale za to ma pozwolenie na masę rzeczy, których my nie możemy robić. Na przykład co tydzień albo dwa jeździ na zakupy, do spa albo innych miejsc, gdzie wydaje pełno pieniędzy. Nawiasem mówiąc, często składam u niego zamówienia - uśmiechnął się. - Nie wiem czy pan... Katsuo sprawdza jego rachunki, ale na pewno nie robi tego od razu, bo Jun czasem kupuje mu prezenty, które wręcza dopiero po jakimś czasie. Na urodziny kupił mu zegarek, jeden z najdroższych jakie były w sklepie, opowiadał mi... Ale nie zawsze musi mi opowiadać, raz byłem z nim na zakupach i w kinie, a następnym razem zabrał mnie do spa na cały dzień. Tylko cały czas chodziło za nami dwóch facetów w garniturach, to nie było fajne. Jun opowiadał mi, że normalnie ktoś za nim łazi, ale nie rzuca się tak bardzo w oczy, więc nawet nie zwraca na to uwagi...
- Ci ludzie są po to, żeby go chronić czy po to, żeby go złapać, gdyby próbował uciekać?
- Myślę, że z obu powodów... Ale nie sądzę, żeby Jun kiedykolwiek chciał uciec, całkiem nieźle mu się tutaj żyje. Z resztą, gdyby udało mu się zgubić ochroniarzy, nie uciekłby daleko. Pa... Katsuo ma znajomości i dużo ludzi, znaleźliby go szybko. Dlatego nie próbuj uciekać, wiem co by się stało, gdyby cię złapali. Ty wolałbyś nie wiedzieć - westchnął i wstał. - Idę do kuchni, przynieść ci coś?
- Nie trzeba, pójdę z tobą - Aki po raz kolejny zauważył dziwne zachowanie chłopaka. Możliwe, że tylko martwił się o niego. A może coś ukrywał?
- Dzięki - mruknął Dinesh już w kuchni, biorąc od szatyna nóż, o który poprosił. Zaczął obierać jabłko. - Co jeszcze chciałbyś dzisiaj robić? - zapytał.
- A co moglibyśmy? Masz jakieś propozycje?
- Może pójdziemy do ogrodu?
- Możemy? Tak sami? - zdziwił się Aki. - U Yukiego mogłem chodzić tylko po domu, a ty mówisz mi o ogrodzie albo o wyjściach na miasto. Czy jest w tym jakiś haczyk? Coś, o czym jeszcze nie wiem?
- Nie wydaje mi się... To znaczy nie wiem jaki był Yuki, ale nasz... znaczy Katsuo potrafi być bardzo brutalny, jeśli się wkurzy... albo jak za dużo wypije. Wtedy lepiej nie podpadać mu jeszcze bardziej...
- I co? Tylko tyle? - prychnął szatyn. - To nic takiego w stosunku do wyjścia do ogrodu.
- Aki... widziałeś moje blizny, prawda? Żadnej z nich nie zrobił pan. On zrobił te - mówiąc to, nagle opuścił spodnie do kolan, pokazując kilka blizn po głębokich, regularnych cięciach nożem pokrywających jego uda. - Lewa noga jest jego dziełem, prawa... moim. Zmusił mnie - założył ubranie z powrotem. - Ale to nie wszystko... On wie, że tego najbardziej nie znoszę; kiedyś wydałem się zupełnie przez przypadek, właśnie tu, w kuchni. Stałem w tym miejscu, w którym ty teraz stoisz. On wziął nóż, był mu akurat potrzebny do zrobienia czegoś... Był bardzo blisko, więc nie wytrzymałem i odsunąłem się. I wtedy zapytał się o co chodzi... i mu powiedziałem. Teraz dokładnie wie jak mnie karać, wcześniej to nie było takie okropne, ale teraz za każdym razem to koszmar. Dlatego tak na wszystko uważam, nie chcę też, żeby odkrył twoje słabe punkty. Jeśli mu na to pozwolisz, będzie miał cię w garści.
- Wiesz co... ja chyba mu coś przez przypadek powiedziałem... - mruknął szatyn niewyraźnie. - Mam klaustrofobię, zauważył to.
- Ale... jak? Jesteś tu dopiero trzeci dzień!
- Zauważył to już na targu. Z resztą nie wiedziałem, że nie powinienem mu mówić... Co będzie mi robił?
- Nie wiem dokładnie. Może na razie da sobie z tym spokój... O ile nie narozrabiasz za bardzo - Dinesh wyrzucił ogryzek jabłka do kosza i usiadł przy stole. Szatyn stanął bliżej niego.
- A jak mogę narozrabiać? Przecież chyba dobrze się zachowuję... Nie zamierzam tego zmieniać. 
- To nie takie proste - pokręcił lekko głową i westchnął. - Wystarczy, że zrobisz coś nie tak przez przypadek, zapomnisz o czymś, spóźnisz się albo wplączesz w sytuację, z którą nie miałeś nic wspólnego i pan ci nie uwierzy. Nie wystarczy się starać, trzeba mieć też szczęście. 
- No to chyba nie mam zbyt wielu szans na w miarę spokojne życie - westchnął Aki. - Szczęście w ogóle nie dopisuje mi od jakiegoś czasu...Jeszcze pół roku temu miałem dom i rodzinę... Teraz nie mam zupełnie nic.

***

- Jesteś pewien, że chcesz tam wejść?
- No tak, chodź już, nie bój się. To tylko głupi pająk.
- Ale... on jest wielki.
- Daj spokój, nic ci nie zrobi. Nie będę go brał na ręce.
- No dobra...
Chwilę wcześniej Aki wpadł na pomysł, żeby zobaczyć pająka przed pójściem do ogrodu. Nie chciał iść tam wcześniej sam, a dopiero teraz udało mu się namówić Dinesha. 
Powoli otworzył drzwi, które zaskrzypiały cicho. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Po prawej stronie stała z pewnością dawno nieużywana sofa i niski stolik ze szklanym blatem. Naprzeciwko wejścia było okno z wypłowiałymi zasłonami. Światło dzienne padało prosto na komodę z terrarium po lewej stronie pokoju. Dinesh zajrzał niepewnie do środka i wzdrygnął się, widząc tarantulę. Ta zdawała przyglądać się gościom, bo gdy tylko weszli, odwróciła się w ich stronę i znieruchomiała. 
- Ja bliżej nie podejdę - oznajmił brunet i usiadł na kanapie, przyglądając się przyjacielowi.
- Tchórz - Aki pokazał mu język i podszedł do terrarium, pochylając się trochę, by lepiej widzieć jego mieszkańca. - Cześć, Puszku - przywitał się, a Dinesh zachichotał. - Pewnie się tu nudzisz, siedzisz tak sam, nie masz się z kim bawić... 
- Na pewno ma wystarczająco dużo jedzenia do zabawy...
- Masz na myśli te świerszcze?
- Tak, na pewno sobie na nie poluje, to wystarczy jako rozrywka.
- No wiesz co... To tak jakby ciebie zamknęli w takim terrarium i dali do zabawy na przykład piłkę. Dobrze byś się bawił?
- Aki... - chłopak starał się mieć poważną minę, ale nie wytrzymał, w końcu śmiejąc się. - Aki, to tylko pająk - powiedział. - Jak miałby się inaczej bawić?
- Nie mam pojęcia... W sumie to wydaje się trochę nudny. Może jak odejdę, to się ruszy... - zrobił tak jak powiedział, siadając na sofie i obserwując zwierzaka z odległości. - Phi... strasznie nudny, chodźmy już do tego ogrodu. - mruknął, wzruszając ramionami powoli zaczął iść tyłem w stronę drzwi, cały czas mówiąc do Dinesha. - Widziałem go już z okna, wydaje się bardzo duży Ciekawe czy są w nim jakieś jakieś fontanny albo nawet sekretne przejścia... - paplał, nie zdając sobie sprawy, że tuż za progiem stał Katsuo. Zorientował się dopiero, kiedy wpadł na niego i prawie się przewrócił. Mężczyzna złapał go na szczęście szybko, chroniąc przed upadkiem.
- Dziś chyba nigdzie już razem nie pójdziecie - powiedział i klepnął Akiego w pupę, popychając na korytarz. - Do sypialni - rozkazał nieznoszący sprzeciwu głosem i spojrzał jeszcze na Dinesha. - A ty wracaj do siebie.

30 komentarzy:

  1. Yupiiii nowy rozdział :) doczekac sie nie mogłam ..czekam czekam na więcej
    ale konczyć w takim momencie..chce chce wiedzieć co bedzie sie działo w sypiali... zycze weny
    Ai

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny rozdzial! Dodaje komentarz z telefonu wiec sie nie rozpisuje. Jednym slowem czekam na ciag dalszy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Suuper :-D mam niedosyt chce więcej :-D zarabista notka

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekaw czy Aki dostanie sie za to co powiedzial. Moze pan sie zdenerwuje na te ,,sekretne przejscia"?
    Juz nie lubie tego Juna. Pewnie jest jakims rozpieszczonym przez Katsuo bachorem >.<
    Czekam z niecierpliwoscia na dalej ^^
    Pozdrawiam



    Damiann

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Szkoda, że taki krótki rozdział. T^T Jestem bardzo ciekawa co wydarzy się dalej. Życzę weny. <3
    Himiko

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaah, czekamy na kolejny rozdział ;-; <3

    OdpowiedzUsuń
  8. boże sypialnia będzie sex aaaaaaaa super rozdział uwielbiam Cię. Szacuneczek za to jak piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak jak obiecałaś, rozdział jest dzisiaj, dziękuję :) W moim ostatnim komentarzu nie napisałam, że wygląd Twojego bloga bardzo mi się podoba, mam tylko problem z małymi literami, zawsze muszę powiększać stronę (ślepota mnie dopadła już) :D Ale co do tekstu.. No, no Autorko Twój styl pisania naprawdę się poprawił, tekst jest płynny, nazwy zróżnicowane, ale nie przebarwione. Awww mam słabość do Katsuo, lubię drania, jem go lyżkami! Jednak mimo wszystko jestem zawiedziona, że nie ma mojego kochanego Ryu (mam nadzieję, że w następnym rozdziale się pojawi) jestem ciekawa jak długo będzie trwało jego szczęście z Panem Wampirem.. Co do Juna - chcę go poznać, narazie wiem, że jest cwany i za to go lubię, wie jak się ustawić, ale może za tym kryje się coś głębszego? Może ma jakąś ciekawą przeszłość? Ojejku jestem ciekawa co dalej, wiem jak trudno jest pogodzić życie z pasją, mimo wszystko proszę Cię o następny rozdział, o to, żeby pojawił się jak najszybciej. To było naprawdę dobre, myślę że osiągnęłaś już to o co walczy każda zaczynająca pisarka, ale nie każda jest na tyle wytrwała, żeby nad sobą popracować. Moim zdaniem świetna robota! Każdy rozdział jest coraz lepszy, nie ma w nich kiczowatej paplaniny i babskich przebieranek.. Teraz to blog, do którego chętnie zaglądam, podziwiam za pasję i pracę, czekam, czekam, czekam! Pozdrawiam i życzę weny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też noszę okulary, rozumiem o co chodzi ;) Co do małych literek, sama też czasem je powiększam na innych blogach, kiedy czytam opowiadania. Na tym nie zrobiłam jednak mniejszych, bo źle by to wyglądało. Tak jak Wyspiański, projektował krzesła, na których nie dało się siedzieć, dlatego że pasowały do stylu i dobrze komponowały się z wnętrzem ;)
      Katsuo jeszcze pokaże pazurki, o to się nie martw; mam tylko nadzieję, że nie będziesz zawiedziona :)
      Ryu będzie trochę później, nie wiem za ile rozdziałów dokładnie, ale to już wkrótce.
      Następny rozdział pojawi się już po przeniesieniu tego bloga, zrobiłam sobie mały zapas, więc mogę spokojnie zapowiadać notki i będę tak robić w "Ogłoszeniach" ;)

      Usuń
    2. Super, bardzo się cieszę :) Zaglądam tutaj jak mam tylko chwilę czasu, dziękuję za odpowiedź, pozdrawiam!

      Usuń
  10. Odpowiedź na komentarz zawsze się wyróżnia, może dzięki temu część z Was zauważy komunikat powyżej ^

    OdpowiedzUsuń
  11. Teraz będzie widoczny jeszcze bardziej, czekam na kontynuację :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam. Jak zwykle świetny rozdział! Kocham Katsuko i mam nadzieje, że to właśnie on zawładnie sercem Akiego, choć zauważyłam, że się na to nie zapowiada. Mimo wszystko trzymam kciuki za ten paring ♥♥ Pozdrawiam i weny życzę!! Nika^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłabym taka pewna, czy w tym przypadku można taką relację nazwać pairingiem (Katsuo raczej nie zrezygnowałby z innych), ale niech Ci będzie ;) I planuję zrobić coś udawanego między nimi, ale na razie cśś...

      Usuń
  13. Dzięki :) To ważne, żeby jak najwięcej osób zauważyło i zapisało sobie tamtą stronę, bo ten blog zostanie zablokowany za 2 tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. czy na tym nowym blogu są już stare notki?

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak, są notki z poprzedniego bloga, wszystko jest tak, jak tam (opcja przeniesienia całego bloga razem z postami i komentarzami, kocham cię, google!)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja nie mogę ich otworzyć :( wyskakuje brak uprawnień :((((( wejdę na stronę jest w szponach wampira pokarza rozdziały ale jak kilka np.1 to brak uprawnień ehhh:((((((

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobra, wiem o co chodzi, jak będę miała chwilę, to to zmienię. Te linki są do rozdziałów z poprzedniego bloga (prywatnego/zablokowanego), dlatego się nie otwierają.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję :* pozdrawiam serdecznie Karim

    OdpowiedzUsuń
  19. woo i jak zwykle przerwane w ciekawym momence >_< jesteśokrutnaa ale i tak ciękocham za to opo

    OdpowiedzUsuń
  20. Lady Rosallie czy ta nowa strona bloga już jest? Bo jak wchodzę na ten link co mi podałaś to jest tylko adres do starego bloga "w szponach wampira"..

    OdpowiedzUsuń
  21. Siema :) Wróciłam z powrotem do czytania twojego opowiadanka :)
    UU... może w końcu Pan pokaże nam swoją ciemną stronkę :*
    Aki chyba nieświadomie nabroił xD
    Dzięki wielkie za rozdzialik :*
    Czekam na kolejny :) Umilasz mi te wrześniowe dni swoim opowiadaniem :)
    I bardzo się cieszę, bo rozdzialiki są dłuższe niż w pierwszej części :)
    Życzę weny kochana
    Pozdrawiam
    ~Mayumi

    OdpowiedzUsuń
  22. Tego bloga jeszcze nie ma, ale za to jest tam właśnie "W szponach wampira" ze zmienionym adresem (który warto zapisać na wszelki wypadek). Ten blog będzie przeniesiony w najbliższym czasie (prawdopodobnie ten weekend, a za niecałe 2 tygodnie ten adres zostanie zablokowany, wkrótce wyjaśnię o co chodzi).

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję ;D < tule > uwielbiam w szponach wampira zresztą ten bloga też a mam tak ze coś mi się podoba to czytam setki razy :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziękuję za odpowiedź, wyczekuję z niecierpliwością! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. czekam z niecierpliwością na kolejna część

    OdpowiedzUsuń
  26. Witam,
    mam wrażenie, że Aki przez przypadek podpadł Miyomoto, ale czyżby przez to, że odwiedził puszka.....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń