Notka już po tygodniu, żeby umilić wam przetrwanie tego roku szkolnego ;)
EDIT: To trochę smutne, że tak dużo osób wchodzi na bloga (dziennie mam ok. 200 wyświetleń, na tamtym blogu prawie 500), a komentuje tylko garstka czytelników. Napiszcie coś, chociaż parę zdań, żebym wiedziała ilu osobom zależy na czytaniu tego opowiadania. Od kilku lat nie było większej przerwy (raz tylko tamte 3 miesiące), nie zawieszałam bloga i kontynuowałam go, mimo przeciwności. Wy też się postarajcie i napiszcie parę słów w komentarzu.
Chciałabym uśmiechnąć się, widząc pod postem liczbę większą niż zazwyczaj :)
Mimo przyjaznego wystroju wnętrza, Aki czuł się, jakby wszedł do jaskini lwa. Miękki, granatowy dywan, kremowe zasłony, a szczególnie jasna, satynowa pościel sprawiały wrażenie ciszy przed burzą. To właśnie tam miało się wszystko wydarzyć.
Z panicznych rozmyślań wyrwał go głos Katsuo:
- Nie stój tak, usiądź. - powiedział, wskazując na łóżko.
Chłopak podszedł tam i usiadł niepewnie, patrząc w dół. Po chwili poczuł, że materac obok niego ugina się znacząco. Przygryzł lekko dolną wargę, czując dłonie na ramionach, powoli zdejmujące z niego szlafrok.
- Żadnych blizn? - zdziwił się Miyamoto, oglądając go. - Nawet szyja nie wygląda źle... - mruknął i pocałował go delikatnie pod uchem. - Powiedź mi co lubisz... - wymruczał przeciągle.
Aki nie miał pojęcia co odpowiedzieć. Nie wiedział jak o tym mówić, jak nazywać te rzeczy, które już przecież robił mu Yuki.
- Odpowiadaj - syknął mężczyzna i nagle szarpnął włosy niewolnika, odchylając jego głowę do tyłu. - Tego chyba nie lubisz, co? - zadrwił, słysząc cichy jęk zaskoczenia.
- T-tak, panie... - wymamrotał i spojrzał na niego ze strachem.
- To teraz mów w końcu co lubisz. Jak nie wiesz, to po prostu powiedz.
- Ja... nigdy się nie zastanawiałem, panie - brzmiała odpowiedź
- To w takim razie sam się dowiem, może niekoniecznie dziś, ale kiedyś na pewno - Miyamoto puścił jego włosy i ku zdziwieniu chłopaka, pocałował w czoło. - Jesteś głodny? - zapytał niespodziewanie.
- Tak, trochę tak, panie.
- Więc poczekaj na mnie chwilkę, zaraz wrócę - powiedział i wyszedł, zostawiając go samego.
Aki odetchnął cicho z ulgą. Wiedział, że to jeszcze nie koniec, ale wcześniej bał się, że może być gorzej. Usiadł wygodniej na łóżku i starał się uspokoić, wmawiając sobie, że wszystko będzie dobrze i mężczyzna na pewno go nie skrzywdzi, a przynajmniej nie tej nocy.
Po pewnym czasie wrócił Katsuo jedzeniem na tacy. Była na niej miska z pokrojonymi owocami, bita śmietana w spreju i butelka wina z dwoma kieliszkami, które wkrótce zostały napełnione. Gangster usiadł z powrotem obok chłopaka i podał mu jeden, samemu upijając łyk. Następnie nałożył trochę bitej śmietany na truskawkę i włożył mu do ust, karmiąc go. Tamten zjadł owoc, rumieniąc się przy tym delikatnie.
- Smakowało? - zapytał mężczyzna.
- Tak, panie... - odpowiedział i odważył się spojrzeć na niego. Nie wyglądał wcale aż tak przerażająco, a blizna nawet nadawała charakteru jego rysom. Kiedy się uśmiechał, miał ledwo zauważalne dołeczki w policzkach, co mu się spodobało. Można by powiedzieć, że trafił na kogoś w swoim guście.
- Więc jeśli chcesz więcej, musisz ładnie poprosić - kontynuował jego pan.
Szatyn powstrzymał się od westchnięcia. Miał już dosyć takich gierek, ale nie dał tego po sobie poznać i uśmiechnął się przymilnie.
- Mógłbym dostać jeszcze, panie? - zapytał.
- Jak sobie życzysz, kiciu - zaśmiał się Miyamoto i podał mu kawałek jabłka z bitą śmietaną.
Tym razem prawie się skrzywił, słysząc, jak został nazwanym. Zjadł jednak swoją "nagrodę" i uśmiechnął się ponownie, patrząc swojemu panu w oczy.
- A jeszcze? - zapytał, mrugając uroczo. Specjalnie nie użył odpowiedniego słowa na końcu, żeby sprawdzić na ile może sobie pozwolić.
- Jak przysuniesz się bliżej - podał warunek, nie przejmując się wymaganym zwrotem.
Chłopak przytaknął i usiadł bliżej niego, sugestywnie patrząc na miskę z owocami. Po chwili dostał kolejny z nich i ponownie poprosił o następny.
- Tym razem będziesz musiał mnie pocałować - zażądał Katsuo z lekkim uśmiechem.
- Oczywiście, panie - mruknął i cmoknął go w policzek.
- Nie tak, malutki. Yuki cię nie całował?
Niewolnik westchnął cicho i szybko pocałował go w usta.
- Dużo lepiej - powiedział tamten, dając mu nagrodę. - Ale teraz ma być trochę dłużej - oznajmił.
Aki przytaknął i pocałował go tak samo jak wtedy, jednak przytrzymał ich usta złączone przez dłuższy czas, w trakcie którego Miyamoto pogłębił pocałunek, rozchylając jego wargi językiem i poznając wnętrze ust. Po chwili sam oderwał się od niego, mrucząc cicho i karmiąc go tym razem dwoma kawałkami owoców.
- Teraz sam wymyśl co zrobić, żeby dostać jeszcze kawałek - powiedział, obserwując go.
Chłopak odstawił kieliszek z winem z powrotem na tacę i przysunął się do mężczyzny ponownie. Chciał go najpierw poznać sam. Miał niewiele czasu, ale skoro mógł na chwilę przejąć inicjatywę, zamierzał z tego skorzystać. Ostrożnie dotknął miejsca, w którym zaczynała się jego blizna, drugą ręką zdejmując mu krawat i odpinając guziki koszuli. Nie widząc sprzeciwu, sunął dłonią coraz niżej aż do mostka, gdzie szrama się kończyła. Delikatnie pocałował ten punkt, a potem całą długość znamienia, przerywając tam, gdzie zaczął, na policzku. Gangster pogładził jego włosy, muskając ustami czoło. Następnie pocałował go, rezygnując już z gry, którą sam zaczął. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko, Aki został popchnięty na łóżko, a jego ręce przytrzymane nad głową. Nie do końca wiedział co się dzieje, odwzajemniając pocałunki i wydając ciche dźwięki zadowolenia z powodu odczuwanej przyjemności, powoli gromadzącej się w podbrzuszu.
Wkrótce został pozbawiony i tak niewielu ubrań. Miyamoto z jego torsu zjechał z pocałunkami niżej, omijając gotową już męskość i kierując się jeszcze bardziej w dół. Podniósł jego nogi, kładąc je na swoich ramionach i nagle dotknął językiem jego wejścia.
Aki pisnął cicho ze zdziwienia i próbował się odsunąć, ale został skutecznie przytrzymany za nogi. Gangster posłał mu krótkie, ostrzegawcze spojrzenie i ponowił wcześniej wykonywaną czynność, tym razem wkładając język do środka i ruszając nim wolno. Widząc, że teraz zostało to odebrane pozytywnie, odsunął się trochę, patrząc na niewolnika z lekkim uśmiechem.
- Podobało ci się? - zapytał.
- Tak, panie... - odpowiedział, patrząc na niego trochę nieprzytomnie. - Czy mógłbyś jeszcze...?
- Może kiedyś... - odparł i uśmiechnął się szerzej ze złośliwym błyskiem w oczach. Potem pochylił się i włożył w niego dwa palce, rozciągając go powoli. Kiedy był już gotowy, Katsuo zdjął pospiesznie spodnie wraz z bielizną i wszedł w niego ostrożnie, po raz pierwszy dotykając jego członka, by szybciej się przyzwyczaił. Po chwili zaczął się w nim wolno poruszać, całując jego szyję i gładząc tors. Czując wychodzące mu naprzeciw nieśmiałe pchnięcia, przyspieszył ruchy bioder i ponownie sięgnął ręką do krocza chłopaka, stymulując go w tym samym tempie.
Aki nie wytrzymał długo i wkrótce doszedł, zaciskając powieki i jęcząc głośno. Niedługo po nim z cichym pomrukiem skończył też jego pan. Opadł na pościel obok i oddychał ciężko. Po chwili przysunął się jednak bliżej niewolnika i pocałował go lekko.
- Podobało ci się? - zapytał szeptem.
- T-tak... panie - uśmiechnął się i wtulił w niego, chcąc pokazać swoje częściowo udawane zaufanie. Jak na razie nie miał zbyt wielu powodów, żeby mu nie ufać.
- Lubisz się przytulać? Mogę kupić ci pluszowego misia, jak chcesz. Nawet jak mnie nie będzie, do niego zawsze będziesz mógł się przytulić...
- D-dziękuję, panie - odparł speszony i zarumienił się delikatnie. Nie chciał być traktowany jak dziecko. - Ale nie musisz, wystarczy mi przytulanie raz na jakiś czas.
- A co z Dineshem? - nagle zmienił temat. - Co o nim myślisz?
- Był bardzo miły, panie. Pomógł mi ze wszystkim i dał kilka dobrych rad.
- Rad? Jakich na przykład?
- Hmm... Na przykład, żeby nie dotykać bez pozwolenia twojej broni, panie. Mówił, że zawsze masz przy sobie pistolet.
- Zgadza się. Chciałbyś mieć z nim kiedyś pokój? Jeśli nadal będziecie się dogadywać...
- A mógłbym? I co z tamtym pokojem, w którym byłem na początku?
- I tak na razie będziesz mieszkał tu, chcę cię mieć na oku.
Aki tylko przytaknął w odpowiedzi i zamknął oczy.
- Powiedz mi, dlaczego byłeś taki przerażony na targu. Patrzyłeś w jeden punkt i stałeś nieruchomo. Co się stało?
- Ach to... Mam klaustrofobię, panie. Zawsze bałem się małych pomieszczeń.
- A masz jakieś inne fobie? - zapytał mężczyzna z lekkim uśmiechem, który nie mógł być zauważony przez jego niewolnika. Chciał o nim wiedzieć jak najwięcej, żeby stosować odpowiednie kary. Nagrody z resztą też.
- Nie, na szczęście tylko to. Wszyscy boją się pająków, nie rozumiem o co im chodzi.
- Naprawdę? A co powiesz na opiekowanie się moją małą tarantulą?
- T-tarantulą? - szatyn spojrzał na niego ze zdziwieniem.
- Tak, Puszek mieszka w pokoju obok. Bardzo lubi poznawać nowe osoby, a nie ma zbyt wielu okazji. Moi chłopcy omijają tamto miejsce szerokim łukiem.
Aki zachichotał.
- Puszek? Brzmi miło, chciałbym go poznać - powiedział, nadal się uśmiechając. - Masz jakieś inne zwierzęta, panie?
- Kiedyś miałem węża, ale uciekł z terrarium. Dinesh przysięgał, że widział go raz w ogrodzie, ale nie sądzę, żeby to był ten sam. Był dużo większy niż ten, którego opisywał. No i miałem jeszcze kotka, Jun go pamięta. Ale bardzo rozrabiał, więc go sprzedałem.
- Był rasowy, panie?
- Niekoniecznie. Ale dosyć sporo mnie kosztował.
Chłopak miał nieprzyjemne wrażenie, że nie mówią o prawdziwym kocie.
- To nie był na prawdę zwierzak? - zapytał niepewnie.
- A jednak się domyśliłeś... - gangster uśmiechnął się lekko. - Jak zapytasz Dinesha, pewnie powie ci trochę więcej na ten temat. Ale teraz chodźmy już spać, jestem zmęczony. Dobranoc.
- Dobranoc, panie.
***
Następnego dnia Aki obudził się przed południem. Przez chwilę nie wiedział gdzie jest, ale potem wszystko sobie przypomniał. Rozejrzał się dookoła i nie widząc swojego pana w pobliżu, zarzucił na siebie szlafrok i prześlizgnął się do łazienki. Oprócz prysznica była tam jeszcze duża wanna, stojąca po środku pomieszczenia, umywalka i kilka szafek. Chłopak umył się szybko w kabinie, by zmyć z siebie dowody tego, co działo się w nocy i wrócił z powrotem do sypialni, tym razem zastając gangstera przy biurku.
- Pracuję, nie przeszkadzaj mi - mruknął tylko, nawet na niego nie patrząc.
Szatyn wrócił do łózka, nie wiedząc co mógłby teraz robić. Po dwudziestu minutach leżenia poczuł się głodny, więc postanowił poszukać kuchni. Nie chciał fatygować mężczyzny pytaniem czy może wyjść, więc cicho podszedł do drzwi i je otworzył.
- Gdzie się wybierasz? - usłyszał i spojrzał w kierunku biurka.
- Ja... chciałbym znaleźć kuchnię, panie... Nie chciałem przeszkadzać...
- Idź i nie zawracaj mi głowy do wieczora - odpowiedział tylko i wrócił do pracy.
Szatyn wyszedł i odetchnął cicho z ulgą po zamknięciu drzwi. Nie chciał mieć z nim do czynienia w takim nastroju. Rozejrzał się dookoła, nie wiedząc, w którą stronę iść. Nagle usłyszał czyjeś przybliżające się głosy, więc wyszedł im naprzeciw. Wkrótce zobaczył Dinesha rozmawiającego z jakimś chłopakiem z krótkimi, jasnymi włosami.
- Aki? - zdziwił się brunet. - Co ty tu robisz?
- Szukam drogi do kuchni, nie jadłem nic od wczoraj.
- Jasne, już ci pokazuję - odparł z uśmiechem i spojrzał na swojego blond kolegę. - Poradzisz sobie, Hayato? - zapytał jeszcze, a kiedy zobaczył jak tamten przytakuje, odszedł z szatynem, prowadząc go korytarzem, a następnie schodami w dół do kuchni. - I jak pierwsza noc z panem? - zapytał od razu, kiedy byli już sami.
- No wiesz... - zaczął nieśmiało Aki i zarumienił się delikatnie. - Podobało mi się i mam nadzieję, że panu też. Chociaż nie jestem tego taki pewien... Powiedział, żebym nie pokazywał się do wieczora, teraz pracuje.
- Ach, oczywiście... - mruknął Dinesh, przekraczając próg dużej, nowoczesnej kuchni. - Wczoraj był na targu, a jeszcze wcześniej na jakimś biznesowym spotkaniu, jest w tyle z papierkową robotą i musi wszystko nadrobić. Często tak jest, nie przejmuj się. Jestem pewien, że to nie twoja wina - uśmiechnął się lekko i wskazał na lodówkę. - Jedz co chcesz. Obiad będzie dopiero koło czternastej.
- A kto go przygotuje? - zapytał, zabierając się za robienie kanapek.
- Dzisiaj kolej Hayato, a tak to jeszcze Minoru gotuje. Pan nie zatrudnia służby jak inni, tu każdy robi to, co umie. Ze mną wyszło tak, że czasem sprzątam, ale głównie ogarniam Hayato i Minoru, żeby wszystko było zrobione. A Jun leniuchuje w swoim pokoju... Kiedyś jeszcze czasem sprzątał, a teraz siedzi przed telewizorem albo biega po ogrodzie i zbiera kwiaty czy inne motylki - chłopak prychnął, a następnie wybuchnął śmiechem, zarażając nim siedzącego obok Akiego.
- Mój poprzedni pan miał tylko Ryu, ale on radził sobie ze wszystkim. Sprzątał, gotował...
- Powiedziałeś Ryu? Ten blond aniołek szaleńczo zakochany w swoim panu wampirze?
- Eee... chyba tak, na pewno. Znasz go?
- Tak... Mógłbym powiedzieć, że niestety tak - westchnął. - Dwa lata temu nasz pan szukał wspólnika, żeby założyć firmę, więc poszedł ze mną do starego znajomego. Yuki, prawda?
- Tak.
- Więc poszliśmy do Yukiego i kiedy siedzieliśmy już w salonie, Ryu podawał nam napoje i przez przypadek wylał na mnie trochę wody i chyba zapomniał przeprosić, był dosyć rozkojarzony. Wtedy nic się jeszcze nie stało, ale kiedy przechodził obok naszego pana, specjalnie upuścił tacę i schylił się, żeby ją podnieść. W ogóle cały czas zachowywał się bardzo prowokująco, więc nie zdziwiłem się, kiedy pan w końcu go dotknął, z resztą mając jego tyłek tuż przed sobą... I wtedy Ryu nagle odskoczył i krzyknął, że ma go nie dotykać. Potem wybiegł z salonu i Yuki poszedł po niego. Wrócili po kilku minutach, Ryu był cały zapłakany, a Yuki jakby w ogóle tego nie zauważał. Popchnął go na podłogę i kazał przeprosić gości, tłumacząc go jakimś szokującym przeżyciem, które miał ostatnio.
- Dwa lata temu? Chyba wiem o co chodzi... - przerwał mu szatyn i westchnął. - No nic, mów dalej.
- I potem Yuki zapytał się, jak może wynagrodzić naszemu panu takie zachowanie. I wtedy pan powiedział, że wystarczy, że zostanie jego wspólnikiem, ale też, że chętnie zobaczy mnie i Ryu razem... Więc zrobiliśmy to... Przepraszałem, że musimy to robić, tak żeby inni nie słyszeli, ale on mówił, że rozumie i nie jest na mnie zły - Dinesh zrobił krótką przerwę i westchnął. - Biedny Ryu, na szczęście zostaliśmy na noc i mogłem go pocieszyć. Wtedy dowiedziałem się, że kocha tego wampira i mimo strasznych rzeczy, które robi, nadal go kocha. Powiedział też, że to dlatego płakał, dlatego że nie może przestać go kochać.
- Kiedy ja go poznałem, chyba już się z tym pogodził. Był bardzo zapatrzony w Yukiego, z resztą nadal jest. A przedwczoraj powiedział, że ma w końcu szansę na odwzajemnienie swojego uczucia. Mam nadzieję, że mu się uda.
- Ja też, cały czas pamiętam te smutne oczy... Ale dość już o nim, powiedz coś o sobie.
- O mnie? Nie jestem zbyt ciekawy... nie skończyłem szkoły, nie wiedziałbym nawet co robić dalej w życiu, gdybym miał taką możliwość... No może ciekawe jest, że zostałem wyrzucony z domu po tym jak rodzice dowiedzieli się, że jestem... znaczy wolę chłopaków - zakończył niezbyt pozytywnie.
- Daj spokój, na pewno nie jest tak źle.
- Jak chcesz - mruknął i uśmiechnął się sztucznie, żeby zaraz potem wrócić do poprzedniej, posępnej miny.
- A ja wiem co poprawi ci humor - powiedział Dinesh, nagle wstając i łapiąc go za rękę. Zaciągnął go do niewielkiego, przytulnego saloniku z dużym, płaskim telewizorem, wygodną kanapą, masą poduszek i koców. Przy ścianie stała półka z pokaźną kolekcją filmów na DVD i kilkoma małymi pluszakami siedzącymi między okładkami płyt.
- Wybierz jakiś film, ja przygotuję coś dobrego - rzucił tylko i szybko wyszedł z pokoju, idąc z powrotem do kuchni.
Aki pokręcił głową z rozbawieniem, już czując się dużo lepiej. Wybrał jakąś komedię i poczekał na kanapie, owijając się kocykiem. Wkrótce jego przyjaciel wrócił ze słodyczami i zimnymi napojami, które chętnie wypili, mimo chłodniejszej pogody.
Chłopcy śmiali się z tych samych scen, przy okazji opowiadając historie z dzieciństwa, pasujące do sytuacji w filmie. Momentami rozumieli się bez słów i mimo że żaden z nich nie chciał przyznać tego jeszcze przez jakiś czas, coś między nimi zaiskrzyło.
Yahoo, nie ma nudy :D
OdpowiedzUsuńMyślałam, że nowy blog= brak pomysłu, a tutaj nic takiego :) przyznam, jestem pozytywnie zaskoczona
OdpowiedzUsuńTaką zmianę planowałam od samego początku ;) Potem będzie jeszcze trzecia część
UsuńRzadko kiedy komentuję, ale skoro tak ładnie prosisz... :P Czytałam 1 część tej historii i ta dużo bardziej mi się podoba. Nie jestem do końca pewna dlaczego, ale chyba składa się na to kilka czynników. 1. Nie ma Ryu, który wyjątkowo mnie irytował; 2. Koleś jest gangsterem a nie wampirem (kiedyś wampiryczne wątki kochałam, teraz mam ich dość); 3. Poprawił Ci się styl pisania, nie ma powtórzeń, nie zauważyłam rażących błędów składniowych (nigdy nie miałaś ich dużo, ale czasem się pojawiały przez co gubiłam rytm czytania - jestem wyjątkowo czepliwa w tych sprawach XD); 4. Tekst jest interesujący (nie nudzę się czytając) i bardziej hmmm przejrzysty. Nie tracę wątku, wiem kto co mówi, gdzie kto się znajduje, jak zareagował. 5. Mimo, że motyw pan-niewolnik-targ niewolników-harem-przemoc-porwanie-kara-zwierzątko itp pojawia się prawie wszędzie u cb jest on dobrze poprowadzony. Pisz częściej i dłużej, a będzie jeszcze lepiej :)
OdpowiedzUsuńHuhu, długi komentarz, dawno takich nie było <3
Usuń1. Przykro mi, ale Ryu jeszcze raz czy dwa się pojawi (wyjaśnienie sprawy z próbą, którą miał przejść). 3. Ostatnie trzy rozdziały pisałam bez korekty, więc taka uwaga jest dla mnie bardzo miła :3 5. Mam nadzieję, że wkrótce się to trochę nie zepsuje, w tej części będzie nico więcej brutalności i fetyszyzmu.
Postaram się o dłuższe i częściej publikowane notki, ale problem polega na tym, że najlepiej pisze mi się w środku nocy + kiedy nie jestem wtedy zmęczona. Na razie nie ma dla mnie szans na siedzenie po nocach (kładę się ok. 21-22, żeby rano wstawać), więc ciężko z tym będzie, dlatego nic nie obiecuję, ale postaram się :)
Aki... Aki... Akusiu... Nie... Nie możesz się zakochać w tym Arabie, tylko nie to! ;-; Ale z drugiej strony... Puuuszeeeek!!! Wreszcie uzyskałam nikłą nadzieję, że na świecie są ludzie, którzy tak jak ja nie mają arachnofobii :D
OdpowiedzUsuń~Rillianne
Bardziej Hindusie jeśli już ;) I to będzie dosyć skomplikowana relacja, nie wymyśliłam jeszcze ostatecznej wersji, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba :)
UsuńA co do samego Dinesha, nie lubisz go? Wydaje mi się, że jest całkiem sympatyczny...
Ach tak, arachnofobia... Niestety muszę Cię zmartwić, bo mam niesamowitą arachnofobię :P Fakt, że nie mdleję, ale wrzeszczę, widząc pająka i uciekam najdalej jak się da xD Tak przy okazji mam jeszcze pedofobię (albo po prostu nie lubię dzieci, jak na razie się to powoli pogłębia, więc może w końcu stanie się to fobią) i uwaga - talassofobię (a dokładniej lęk przed wszystkim co można zobaczyć, nurkując. Najgorsze są te wszystkie podwodne stworzenia i dźwięki wydawane przez wieloryby D: )
Dobra, dosyć kącika zwierzeń, mogę ewentualnie założyć specjalne konto na ask.fm, jeśli ktoś byłby zainteresowany, ale to tylko na Waszą prośbę ;)
Nigdy nie mogłam odróżnić Araba od Hindusa XD Nigdy... Samego Dinesha, owszem, lubię go, ale... Powiedzmy, że nie mam doń zaufania, nie wiem czemu... Zawsze byłam ciut nieufna xd
UsuńJa się pająków nie boję, dla mnie są fajne i pożyteczne... I fajnie jest patrzeć na ludzi, którzy tak śmiesznie się na mnie patrzą, kiedy siedzę sobie gdzieś z owym zwierzaczkiem na ręce i do niego gadam ;> za to przeraźliwie boję się niektórych ptaków. Na przykład sójek. O taaak.... Sójki są straszne .O. Zwłaszcza, że moja koleżanka z klasy ma przezwisko Sójka XD Prawdę mówiąc, niemal zawsze jak wychodzę na dwór to biorę ze sobą parasol (którego także zaczynam się bać, kiedy schodzę po schodach. I po co ja oglądałam Another....), żeby ptaszyna w razie czego dziobnęła/narobiła na niego a nie na mnie XD
~Rillianne
kocham twoje opowiadanie i mam 1 prośbęNIE PRZERYWAJ GO ! jest cudne !
OdpowiedzUsuńAbsolutnie nie zamierzam ;)
UsuńWitam Autorko, zaczęłam czytać Twoje opowiadanie 2 dni temu, nie chciałam tego komentować, jednak po przeczytaniu Twojego wpisu z prośbą o kilka słów, postanowiłam napisać. Sam początek opowiadania (mówię o starym blogu) był bardzo słaby, chciałam już wyjść, żeby nie czytać kolejnych kiepskich wypocin, jednak zobaczyłam, że każdy nowy rozdział jest coraz lepszy, brałaś sobie rady czytelników do siebie, to było widać. Od około 9 rozdziału zaczęło się to kleić, teraz mi się nawet podoba, jednak kilka sytuacji według mnie jest tak nierealistycznych... No ale cóż to przecież urok yaoi :) Mimo wszystko Twój styl pisania jest coraz lepszy, a nowe rozdziały nie są naciągane, podobają mi się Twoje historie, są dłuższe, ciekawsze i lepiej napisane, zwłaszcza te o Ryu *U* Jednak obecne wydarzenia z Akim, mimo iż na początku działał mi na nerwy, teraz go polubiłam, nowy właściciel mi się bardzo podoba, lubię niebezpiecznych gości, Yakuza i te sprawy :) Przekonałam się do tego bloga bo przypomina mi trochę anime ai no kusabi, nie wiem czy znasz, osobiście kocham starsze wydanie z 1992 -1994. Przyznam, że teraz zacznę pisać regularnie komentarze, dziękuję za Twoją ciężką pracę, liczę na kolejny ciekawy rozdział! Kibicuję ci, bo widzę jak ciężko pracujesz nad sobą, a fakt, że bierzesz sobie wszystkie uwagi do serca i nie masz zamiaru rzucać bloga, bardzo mnie ujął, widać, że jesteś dobrą pisarką, pracuj dalej, czekam i życzę weny.
OdpowiedzUsuńTak, wiem, że pierwsze rozdziały były bardzo słabe, kilka razy miałam ochotę coś z nimi zrobić, ale jestem bardzo sentymentalna co do mojego progresu i po prostu nie chciałam tego zmieniać, więc tak zostało ;)
UsuńI bardzo cieszę się, że uważasz historię za wciągającą, taki był mój zamiar i jak widzę, udało mi się go osiągnąć :)
Tak, znam "Ai no kusabi", ale książki nie czytałam, widziałam tylko anime. Bardzo fajne, ale dla mnie głównie pod kontem BDSM, nie przepadam jakoś bardzo za science fiction, chociaż "Gwiezdne Wojny" są świetne ;)
super, czekam z utesknieniem na kolejna czesc
OdpowiedzUsuńNigdy nie komentuje, więc się trochę dziko czuję :D Uwielbiam twój blog, ponieważ piszesz świetne rozdziały i jest to mój pierwszy o tematyce yaoi. Może to dziwnie zabrzmi, ale że jest to moje pierwsze opowiadanie, które czytam o tej właśnie tematyce czuję do tego bloga respekt, bo wiem, że od tego opowiadania zaczęła się moja przygoda z opowiadaniami. Bardzo mi zależy żebyś kontynuowała opowiadanie :) Świetny rozdział ! :* Czekam na kolejne :3
OdpowiedzUsuńTo bardzo miłe wiedzieć, że to pierwsze opowiadanie yaoi jakie czytasz :) Po prawej stronie w linkach są blogi, które polecam, więc zachęcam do zajrzenia, jeśli nie wiesz co czytać w trakcie oczekiwania na kolejny rozdział u mnie ;)
UsuńNiestety tak to jest, że tylko niewielki procent odwiedzających daną stronę da komentarz (lub w jakiś inny sposób oceni działalność autora)...
OdpowiedzUsuńNatomiast co do opowiadania: sporym zaskoczeniem jest dla mnie to, jak bardzo przypadło mi ono do gustu - nie chodzi o yaoi samo w sobie, po prostu przebieranie chłopców w dziewczynki, te wszystkie koronki, rajstopki, gorsety, króliczki wydają mi się nieco... dziwne. A mimo to wprost uwielbiam całe Twoje opowiadanie i każdą notkę z osobna :) W Twoim opowiadaniu jest coś, co przyciąga - kiedy przypadkowo przeczytałam jakąś środkową notkę od razu chciałam przeczytać całe opowiadanie od początku. Magia, po prostu ;)
A może fakt, że każda kolejna notka jest coraz lepsza, stylistycznie wszystko gra, teksty są przejrzyste i błędy nie kłują w oczy? To na pewno też.
Mam tylko dwa małe pytania co do fabuły:
1. Czy świat wampirów, niewolników, ect jest czymś może nie "normalnym", ale ludzie ogólnie wiedzą, że istnieje, czy może jest całkowicie tajemniczy? Po prostu ciekawi mnie, że Aki tak szybko przeszedł do codzienności nad tym, że służył WAMPIROWI (oczywiście chciał uciekać, ale wydaje mi się, że raczej dlatego, że był więziony wbrew własnej woli). Osobiście nigdy bym nie pogodziła się z faktem, że wampiry naprawdę istnieją...
2. Zastanawia mnie też Yuki - całe to przedstawienie z krwią, grożenie zabiciem było tylko po to, aby Aki sam zaproponował sprzedaż? Bo tak szybko i ochoczo się zgodził, że aż wydaje mi się to podejrzane ;) Facet jest też zbyt inteligentny, aby nie brać wcześniej tej opcji pod uwagę.
No, na koniec życzę oczywiście Weny, żebyś zawsze miała jakieś super pomysły! I cieszy, że w tej części będzie więcej brutalności i fetyszyzmu :}
BTW, mi też najlepiej pracuje się w nocy :)
Jakoś bardzo nie narzekam, szczególnie teraz, szczególnie czytając Twoją bardzo długą wypowiedź <3
UsuńMoże niekoniecznie magia, nazwałabym to pasją i zainteresowaniem tym tematem, mam pewną historię w głowie, którą potem przelewam na papier/komputer i mimo dosyć częstych wątpliwości co do formy i treści opowiadania, ryzykuję, wstawiając kolejny rozdział i czekając na opinie. Jak dotąd żadne z moich zmartwień chociażby co do brutalności i reakcji czytelników na nią, nie sprawdziły się, więc coraz pewniej dzielę się kolejnymi pomysłami i jak widzę, przynosi to pozytywny skutek ;)
Pytania: 1. To zdecydowanie tajemnica, o której wiedzą tylko "elity" itp. Tak samo z niewolnikami, chociaż niedługo dowiecie się od Dinesha, że nie jest to regułą. Co do pogodzenia się z takimi informacjami, to akurat w przypadku Akiego można by to wyjaśnić, ale obawiam się, że nie będzie za bardzo okazji, więc napiszę tu, jako taką ciekawostkę ;) Aki przyjął ten fakt z dosyć sporym zaskoczeniem, ale potem nie zwracał już na to uwagi. Według mnie są dwa wyjścia: albo przyzwyczaił się do tego tak szybko, albo (moja wersja) zupełnie odciął się od tej informacji, przyjmując ją za oczywistą i po prostu nie myślał o tym, bo był to dla niego zbyt wielki szok. Czyli zrobił dokładnie to, co ja robię, po czymś niemiłym co się wydarzyło albo po nieprzyjemnej informacji, której się dowiedziała. Teraz też nie było widać u niego żadnej większej reakcji, mimo że widział raczej niefajne rzeczy w piwnicy. Według mnie to trochę takie odcięcie się od tych informacji. (Możliwe, że nawet podświadomie napisałam to w taki sposób i dopiero teraz znalazłam rozwiązanie po pytaniu o to ;) )
2. To była zwykła manipulacja, wymuszenie na Akim pomysłu sprzedania go, po prostu chciał się go pozbyć. Reszta była tylko pretekstem i z pewnością niemałą zabawą uczuciami AKiego, Yuki przecież to lubił ;)
Noc jest moją naturalną porą do pracy, a nikt dookoła nie potrafi tego zrozumieć :<
No moja droga autorko... pochłonąłem (dosłownie bo na rano poszedłem do pracy po 2 godzinach snu ) w szponach wampira eh ja chcę więcej Yukiego i Ryu nie no nie mogę narzekać nowy Pan też jest fajny i jego niewolnik ^^ wydaje mi się że u tego Pana Akiemu będzie dobrze i nie będzie chciał odejść - uciec bardzo mi się podobają twoje notki czekam na kolejne no i weny życzę:)
OdpowiedzUsuńYuhuuu . nowy blog..i nowa historia z Akim heheh. zycze duzo weny . Bardzo mnie ciekawi jak sie rozwnienie zycie Akiego u nowego pana .tysiące mysli mi przychodzi na sekunde haha :) jeszcze raz duzo weny i czekam na kolejny rozdział .
OdpowiedzUsuńAi-chan
O jejku, jejku. Przepraszam, padam na twarz i proszę o wybaczenie, ale nie zauważyłam informacji o przeniesieniu. ;( Dobrze, że napisałaś o tym w formie posta bo pewnie czekałabym i czekała i nigdy się nie doczekała. ( A już zaczynałam się martwić, że nie będziesz tego kontynuować.)
OdpowiedzUsuńTo może najpierw o wystroju bloga, przyznam, ze podoba mi się jeszcze bardziej nić wcześniej. jest taki tajemniczy... No i ładnie dobrałaś kolory. ;) Obrazek też jest świetny i doskonale pasuje do opowiadania.
A co do treści.. przeczytałam te 2 rozdziały i mam wrażenie, że ta część będzie znacznie lepsza od poprzedniej, choć tamta też była naprawdę dobra ;) Jestem bardzo ciekawa jak teraz pociągnie się życie Akiego.. ;D
Tak więc, żeby nie przedłużać. Cieszę się, że dalej piszesz i życzę duuużo weny.
Buziaczki . ;**
Bardzo lubie twoje opowiadanie, zawsze czytam w dniu w którym pojawi się kolejny rozdział ale nie zawsze komentuje. Często nie mam dostępu do laptopa ze względu na małą ilość przebywania w domu, dlatego też czytam z telefonu z którego ostatnimi czasy nie mogę niestety komentować bo coś się zepsuło :(
OdpowiedzUsuńRozdział świetny. Uwielbiam opowiadania pan niewolnik :)
Biedny Aki, mam nadzieje, że pan nie zmieni się za bardzo na gorsze
prosze daj kolejną notke czekam... Pozdrawiam Night
OdpowiedzUsuńWitam,
OdpowiedzUsuńKatsuo nie wydaje się wcale taki zły, a może.... aby Aki nie próbował testować jego cierpliwości, więc jednak wie, ze Yuuki jest wampirem...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia